środa, 13 sierpnia 2014

Moje przeżycia związane z egzaminem na prawo jazdy

Dzisiaj chciałabym Wam pokrótce przedstawić moją przygodę z czasu kiedy robiłam prawo jazdy. Zanim w ogóle ukończyłam kurs, zdążyłam się sporo nasłuchać od moich znajomych na ten temat. Niektórzy straszyli, że egzamin jest bardzo ciężki do zdania, że wystarczy najmniejszy błąd i już traci się okazję do zdobycia tej licencji. Z kolei rodzice uspokajali mnie, że zdanie egzaminu wcale nie jest takie niemożliwe ani trudne. Ale porównując to, kiedy moi rodzice zdawali egzamin na prawo jazdy, zresztą na innych warunkach niż obecnie obowiązują, a znajomych, którzy są w trakcie zdawania, nie trudno stwierdzić w czyje relacje łatwiej jest wierzyć.


Tak więc kiedy nadszedł dzień mojego egzaminu praktycznego, nogi tak mi się trzęsły, że wydawało mi się, że już sam ten fakt wpłynie na oblanie przeze mnie jazdy egzaminacyjnej. Jak się później okazało, stres bardzo szybko został zastąpiony skupieniem, jednak i tak nie udało mi się zdać. Trochę podłamana wróciłam do domu, a następnego dnia zadzwoniłam do mojego instruktora i poprosiłam o dodatkowe godziny do wyjeżdżenia na mieście. Po około miesiącu ponownie przystąpiłam do egzaminu i sama nie wiem czy stresowałam się jeszcze bardziej, czy raczej mniej, za racji tego, że to moje drugie podejście. W każdym razie, podobnie, jak za pierwszym razem, stres przeszedł w skupienie i udało się! Dzisiaj mogę już pochwalić się tym, że posiadam prawo jazdy. Ostatecznie, tylko część z opowiadań znajomych i rodziny znalazła potwierdzenie w moim doświadczeniu, tak więc nie bierzcie wszystkiego do siebie. Każdy egzamin jest trochę inny, podobnie jak każda osoba inaczej go przeżywa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz